Pożary w Zebrzydowicach w 1902 i 1903 roku

W 1902 roku szalały w Zebrzydowicach ciągłe pożary wzniecane zbrodniczą ręką podpalaczy. O pożarach zawiadamiano podrzuconymi listami. Mieszkańcy żyli, w ciągłym strachu słysząc, co chwile sygnał na trąbce, głos dzwonu kościelnego oraz straszny krzyk „Gore!”, „Pali się!”. Pożary gaszono w prymitywny sposób w oczekiwaniu na przyjazd straży ogniowej z Kończyc Małych i Frysztatu. Częste pożary były bezpośrednią przyczyną utworzenia pod naciskiem opinii publicznej – głównie rolników Ochotniczej Straży Ogniowej.

            Gwiazdka Cieszyńska – tygodnik wydawany w Cieszynie w latach 1851 – 1939 informował czytelników o nieszczęśliwych zdarzeniach w Zebrzydowicach. Poniżej kilka informacji o pożarach w Zebrzydowicach mających miejsce w 1902 i 1903 roku.

            W niedzielę, dnia 3 sierpnia b.r. miała się u nas odbyć zapowiedziana w „Gwiazdce” zabawa w ogrodzie p. R. Kolaczka. Mimo bardzo niepewnego czasu zebrało się dosyć dużo gości, szczególnie z Frysztatu, by wziąć udział w zabawie. Smutna przeszkoda nie pozwoliła na odbycie się wycieczki. W chwili, kiedy goście przyjechali, wszczął się w bliskim sąsiedztwie pożar i większa część zebranych gości pobiegła na miejsce pożaru, by nieść pomoc nieszczęśliwym. I tak poszła z dymem nowo wybudowana i starsza stodoła naszego rolnika Antoniego Kopla i kilkuletnia praca rąk jego wraz z częścią tegorocznych plonów zniszczała. Jaskrawiej przedstawia się nieszczęście pogorzelca, jeżeli pomyślimy, że cały jego dobytek nie był zabezpieczony ! Z pomocą przybyli sąsiedni rolnicy z Małych Kończyc i przywieźli potrzebną sikawkę ręczną z wężami, tak że co nie zgorzało do szczętu, zdołanao ugasić. (…)

                                                                  Gwiazdka Cieszyńska nr 32/1902-08-09

            Zaledwie z jednego strachu ochłonęliśmy, aż tu 14 sierpnia w nocy zniszczył zaś ogromny pożar dwie wielkie pańskie stodoły napełnione pszenicą i żytem. Ogień zdaje się był podłożony przez jakieś złośliwie, nieludzkie potwory, których niestety po teraz wykryć nie można było. Nad stratą – choć bardzo znaczną – nie chcemy się tu rozwodzić, bo każdy wie, że ten gość nikomu jeszcze nie przyniósł pożytku. Chcemy jednak poruszyć niektóre niewłaściwości, które niestety prawie przy wszystkich podobnych nieszczęśliwych wypadkach w naszej okolicy się powtarzają. Tak przy wspomnianym porzaże spostrzegliśmy, iż brakowało zupełnie nawet tych najpierwszych i najpotrzebniejszych przyrządów do gaszenia ognia, jakimi są: haki, konewki, drabiny i tylko Opatrzność Boża sprawiła, że wiatr nie obrócił się na przyległe budynki, gdyż inaczej mogło wygorzeć pół gminy. Przy całej akcyi ratunkowej najwięcej zasłużyła się straż z Małych Kończyc, gdyż przybyła właśnie w porę, gdy trzecia pańska stodoła zaczęła się palić, od której sypanie, gorzelnia 40 hl spirytusu równieżby były poszły z dymem. (…)

                                                                  Gwiazdka Cieszyńska nr 34/1902-08-23

            Pożar okropny wybuchnął w Zebrzydowicach w niedzielę d. 19 z.m. o godz. 1/29 wieczorem, ręką zbrodnierską podłożony. Tym razem wybrał sobie zbrodniarz stodołę farską za ofiarę. Napełniona stodoła słomą i zbożem jeszcze niewymłóconem spaliła się do szczętu i w największem niebezpieczeństwie znajdowało się probostwo. (…)

                                                                 Gwiazdka Cieszyńska nr 44/1902-11-01

            Złoczyńca jeszcze nie jest zbrodni syty, bo znowu podpalił stodołę przy szkole, która zupełnie zgorzała. Było to 2 b.m o północy. Jest to już z kolei piąty podłożony ogień. Byłoby się trzeba głęboko nad tem zastanowić i kroki poczynić, aby tak wielkim nieszczęściom w jakiś sposób zapobiedz.

                                                                  Gwiazdka Cieszyńska nr 45/1902-11-08

            Podpalacz jeszcze nie syty z tego, że podpalił 5 stodół, puszcza się bowiem teraz na inne budynki. Oto dnia 28 stycznia wieczorem podpalił zbrodniarz budynki gospodarcze na probostwie, które pożarem zupełnie zniszczone zostały i plebanię uratowano. Straże Ogniowe przyjechały na pomoc z Kończyc Małych, z Piotrowic, Pruchnej i z Kaczyc. Na wielką pochwałę zasługuje Straż Ogniowa z Małych Kończyc.

                                                                 Gwiazdka Cieszyńska nr 06/1903-02-07